czwartek, 2 lutego 2012

Bebechy skończone częśc druga!

Doobra, jedziemy dalej. Do powierconego chassis, cały zajarany włożyłem podstawki:

zajarane podstawki

zbliżenie
Wszystko fajnie, przykręciłem śrubki (nie bez kłopotów bo dziury na nie były trochę krzywe i musiałem poprawić pilnikiem), ale nie chcielibyśmy przecież, żeby coś nam się tutaj zwarło do śrubki, która jest połączona z masą, prawda? Toteż kupiłem coś zajebistego - koszulke termokurczliwąć. To taka izoacja którą nakładasz na coś, podgrzewasz zapalniczką i ona się zaciska. Założyłem więc ją na wszystkie śrubki:



Pięknie! Teraz trzeba było wkręcić przełączniki, lampkę kontrolną i śrubki na których będzie stać turretboard. Potrzebowałem jakichś małych rureczek które podtrzymałyby płytkę na odpowiedniej wysokości. Rozkminiałem, rozkminiałem i pomyślałem o Lego! W końcu do czegoś się przyda hehe:



Legusie, perfidnie wykorzystane
Tu znalazłem fajny patent na podłączenie kabli do czegoś, do czego cięzko jest lutować, np stali :
http://www.youtube.com/watch?v=hKu4HG2q-iQ W ogóle polecam filmiki tego gościa, dużo się z nich nauczyłem, między innymi patentu z termokurczką, jest cały tutorial jak zmontować piec. Potrzebne jest tutaj połączenie kabli z chassis jako masą. Kupiłem takie małe blaszki, rozgiłąłem je i przykręciłem mocno do blachy, żeby masę mieć w jednym punkcie (w gwiazdę):



Blaszki są pozłacane więc super się do nich lutuje.
tutaj widzimy gniazdo bezpiecznika, o.

potki Alpha 24mm, o dziwo mają dokładnie 24mm średnicy,
mierzyłem syfmiarką. Wszyscy je chwalą to kupiłem, nie?

bydlęce przełączniki jak do czołgu

A tak dzieci, wygląda zamontowany turretboard



kable od transformatorów wpuszczone na salony

kwiatki w tle

sztuka 1

sztuka 2
No dobra, narazie tyle, zara bedzie następna część, oczekujcie spamu!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz