czwartek, 2 lutego 2012

Bebechy gotowe część czwarta!

Joł, tu znowu Elektryczny Banan, TVN24, Fakty. A Fakty są takie, że na materiale który zaraz wyemitujemy zobaczycie skończony, zlutowany wzmacniacz lampowy model Marshall 2061x 20w Lead and Bass. Zanim jednak to nastąpi, trochę teorii dla geeków! Otóż piec ma następującą specyfikację:
         - Dwa kanały - Lead bardziej na gitarę i Bass, bardziej na bas. Tak. Każdy kanał posiada wejście o niskiej i wysokiej czułości. Są one połączone (wejscia) tak, że można zmostkować oba kanały jak w starym Plexi. Wystarczy podłączyć gitarę do wejścia Hi któregoś z kanałów, do wejścia Lo podlączyć kabel i wpiąć go do wejścia Hi pozostałego kanału. W ten sposób sygnał jest przetwarzany równolegle przez oba kanały co w sumie daje więcej gainu. Istnieje również modyfikacja polegająca na połączeniu obu kanałów szeregowo, ale ja się w to nie bawiłem, co ja jestem, Van Halen, że dużo gainu poczebuję? Nie ma tutaj trzypunktowego EQ Treble Middle Bass, a jedynie jedna gałka Tone ale wydaje mi się, ze z racji różnicy w częstotliwości obu kanałów, po zmostkowaniu ich otrzymam w miare bogate EQ.
       20 wattowiec różni się od większości Marshalli tym, że ma tylko jeden triodowy stopień wzmocnienia (po pół 12ax7 na każdy kanał, 12ax7 to podwójna trioda) przed odwracaczem fazy, a zwykle są dwa lub więcej (Plexi, JCM800 itd). Wyróżniają go również inne niż zwykle lampy mocy, zwykle marka Marshall jest kojarzona z EL34 albo KT66 (Bluebreaker), a w Lead and Bass mamy EL84 kojarzone raczej z Voxem (AC30). Może to dlatego, że L&B to zmodowany brat 18 wattowca którego patent został kupiony przez Marshalla w 66/67 od innej brytyjskiej firmy WEM (Watkins), był to wtedy WEM Dominator. 18 różni się od 20W tym, że ma lampę prostowniczą (w Rock'n'Rollu mają napisane w opisie produktu, że 2061x też ma lampowy prostownik, a to nieprawda kłamczuszki!) zamiast diod krzemowych (1n4007) i tremolo lampowe oraz trochę więcej gainu.
Ok, wracamy do głównego bohatera. Lampy EL84 dają mniej mocy niż EL34, 20 wattów to bym pewnie jedną 34 uzyskał.
          - następny ficzer - automatyczny bias! Co to jest ten bias? Ja sam nie do końca chyba wiem, ale wiem, że jest to pewne napięcie i prąd które muszą być utrzymywane obwodzie żeby działał w określony sposób. Czyli biasem możemy regulować działanie i brzmienie wzmacniacza, źle wybiasowany będzie brzmiał chujowo, dobrze - dobrze i dłużej pożyje. U mnie na szczęście dzieje się to samoistnie. Zaletę ma to takę, że nie muszę nic poprawiać ani regulować po wymianie lamp (ale nadal powinny być sparowane, bo to układ push-pull)
        - ups, powiedziałem push-pull! Co to znaczy? Jak na mój rozum, to znaczy, że OF (odracacz fazy, ile razy można to pisać!) tnie sygnał na pół i wysyła raz do jednej lampy mocy raz do drugiej. Tym sposobem możemy wycisnąć jeszcze troszeczkę elektronów! Nazywa to się chyba klasa A/B, czyli lampy nie wzmacniają cały czas tylko na zmianę. Dlatego też powinny być dobrane pod względem gainu, żeby wzmacniały tak samo mocno. Podobny wzmacniacz jest w Superfuzzie, tylko tam jest to zrealizowane na tranzystorach.
       - Piec ma dwa bezpieczniki, jeden główny, bezpośrednio do sieci (1A), a drugi do zasilania anodowego (500mA).
      - Jest też włącznik główny i standby. Najpierw włączam Power z sieci, zapala się lampka kontrolna na 6,3V i idzie dalej do obwodów żarzenia lamp.




Dodam, że żarzenie to prąd zmienny. Kiedy lampy już się należycie rozgrzeją do swojej normalnej temperatury pracy, można przełączyć standby, wtedy napięcie 290V wyprostowane dwoma diodami jest puszczane do rezystorów w zasilaczu i reszty układu, oznaczyłem je czerwonym kablem.


Tu akurat jest jeden z filtrujących kondensatorów elektrolitycznych. W skrócie im większe filtrowanie, tym mniej brudów w prądzie zasilającym, a więc i w brzmieniu. Kable wybebeszyłem z zasilacza komputerowego, podobno wytrzymują dużo amperów. 
           - Uziemienie zrobiłem w gwiazdę, w jednym punkcie przykręconym do chassis. Mam nadzieję, że nie zrobi mi się nigdzie pętla masy (to jeśli się źle poprowadzi kable z masą i zamknie się koło, to w środku zaczyna się coś indukować i się robi syf w sygnale). 

rzeczona masa
        - Kolejny ficzer, którego nie ma wszędzie to wybór impedancji kolumny, można podłączyć 4, 8 i 16 ohmową. Takie tam małe udogodnienie.

przełącznik obrotowy, wybaczcie, że nie kupiłem oryginalnego MArshallowskiego
za 80 zeta xD
          
No to w sumie tyle ficzerów. Jakby ktoś pytał to nie, nie można przełączać kanałów, chyba, że zbudujesz sobie footswitch i pociagniesz z niego dwa kable do kazdego z kanałów. Teraz kilka fotencji gotowego wyrobu:
Tonestack - proste panowanie między dwoma kondensatorami,
dużym i małym
jacki, wejścia Hi i Lo

już zmontowany, niebieskie kable to sygnał,  czerwone anoda,
pomarańczowe żarzenie, a czarne to masa

rokowy kot

na kanapie


Nie, jeszce go nie przetestowałem, ani nie włożyłem lamp. Żeby go odpalić, muszę najpierw mieć zrobioną paczkę, a to dopiero w przyszłym tygodniu. W dodatku chyba najpierw odpalę bez lamp i pomierzę napięcia.
To jeszcze jednak nie koniec, będą relacje z robienia skrzynki na niego i wykańczania. Na koniec powiem tylko, że Marshall wypuścił niedawno oba modele 2061x i 1974x (18watt) jako reissue. A gat najnty najn problems, bat a bycz ejnt łan, yo!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz