czwartek, 23 lutego 2012

Nie śpimy, zwiedzamy!

Panie i panowie, lejdis end dżentomen. Po dłuższej przerwie, Elektryczny Banan powraca z gorącą plotą! Udało mi się w końcu zawieźć dechy do zakładu na ostateczne pocięcie - koszt 40zł, a wszystko ładnie poklejone i powiercone. Jedyne co mi jeszcze pozostało, to zeszlifować krawędzie na okrągło (jak w Marshallach), zdobyć grill cloth i obić to wszystko jakąś skórą no i oczywiście zamocować głośnik. Kilka fotek z głową w środku:


śmiesznie jak się szafa wytarła wokół klamek

Plexa


















Dodam jeszcze, że w planach jest zasilacz do pedalboarda z wyjściami na 18, 16, 12 i 9 voltów i specjalnie na tą okazję wyszarpnąłem z Alledrogo ten oto transformator za 6,50zł:

Parametry: pierwotne 220V, wtórne 18V, prąd na wyjściu ok 1,1A. Po podlaczeniu 230V i wyprostowaniu pewnie bedzie z 24V wiec moze dam też taką opcję. No to nara ziomale

czwartek, 2 lutego 2012

Bebechy gotowe część czwarta!

Joł, tu znowu Elektryczny Banan, TVN24, Fakty. A Fakty są takie, że na materiale który zaraz wyemitujemy zobaczycie skończony, zlutowany wzmacniacz lampowy model Marshall 2061x 20w Lead and Bass. Zanim jednak to nastąpi, trochę teorii dla geeków! Otóż piec ma następującą specyfikację:
         - Dwa kanały - Lead bardziej na gitarę i Bass, bardziej na bas. Tak. Każdy kanał posiada wejście o niskiej i wysokiej czułości. Są one połączone (wejscia) tak, że można zmostkować oba kanały jak w starym Plexi. Wystarczy podłączyć gitarę do wejścia Hi któregoś z kanałów, do wejścia Lo podlączyć kabel i wpiąć go do wejścia Hi pozostałego kanału. W ten sposób sygnał jest przetwarzany równolegle przez oba kanały co w sumie daje więcej gainu. Istnieje również modyfikacja polegająca na połączeniu obu kanałów szeregowo, ale ja się w to nie bawiłem, co ja jestem, Van Halen, że dużo gainu poczebuję? Nie ma tutaj trzypunktowego EQ Treble Middle Bass, a jedynie jedna gałka Tone ale wydaje mi się, ze z racji różnicy w częstotliwości obu kanałów, po zmostkowaniu ich otrzymam w miare bogate EQ.
       20 wattowiec różni się od większości Marshalli tym, że ma tylko jeden triodowy stopień wzmocnienia (po pół 12ax7 na każdy kanał, 12ax7 to podwójna trioda) przed odwracaczem fazy, a zwykle są dwa lub więcej (Plexi, JCM800 itd). Wyróżniają go również inne niż zwykle lampy mocy, zwykle marka Marshall jest kojarzona z EL34 albo KT66 (Bluebreaker), a w Lead and Bass mamy EL84 kojarzone raczej z Voxem (AC30). Może to dlatego, że L&B to zmodowany brat 18 wattowca którego patent został kupiony przez Marshalla w 66/67 od innej brytyjskiej firmy WEM (Watkins), był to wtedy WEM Dominator. 18 różni się od 20W tym, że ma lampę prostowniczą (w Rock'n'Rollu mają napisane w opisie produktu, że 2061x też ma lampowy prostownik, a to nieprawda kłamczuszki!) zamiast diod krzemowych (1n4007) i tremolo lampowe oraz trochę więcej gainu.
Ok, wracamy do głównego bohatera. Lampy EL84 dają mniej mocy niż EL34, 20 wattów to bym pewnie jedną 34 uzyskał.
          - następny ficzer - automatyczny bias! Co to jest ten bias? Ja sam nie do końca chyba wiem, ale wiem, że jest to pewne napięcie i prąd które muszą być utrzymywane obwodzie żeby działał w określony sposób. Czyli biasem możemy regulować działanie i brzmienie wzmacniacza, źle wybiasowany będzie brzmiał chujowo, dobrze - dobrze i dłużej pożyje. U mnie na szczęście dzieje się to samoistnie. Zaletę ma to takę, że nie muszę nic poprawiać ani regulować po wymianie lamp (ale nadal powinny być sparowane, bo to układ push-pull)
        - ups, powiedziałem push-pull! Co to znaczy? Jak na mój rozum, to znaczy, że OF (odracacz fazy, ile razy można to pisać!) tnie sygnał na pół i wysyła raz do jednej lampy mocy raz do drugiej. Tym sposobem możemy wycisnąć jeszcze troszeczkę elektronów! Nazywa to się chyba klasa A/B, czyli lampy nie wzmacniają cały czas tylko na zmianę. Dlatego też powinny być dobrane pod względem gainu, żeby wzmacniały tak samo mocno. Podobny wzmacniacz jest w Superfuzzie, tylko tam jest to zrealizowane na tranzystorach.
       - Piec ma dwa bezpieczniki, jeden główny, bezpośrednio do sieci (1A), a drugi do zasilania anodowego (500mA).
      - Jest też włącznik główny i standby. Najpierw włączam Power z sieci, zapala się lampka kontrolna na 6,3V i idzie dalej do obwodów żarzenia lamp.




Dodam, że żarzenie to prąd zmienny. Kiedy lampy już się należycie rozgrzeją do swojej normalnej temperatury pracy, można przełączyć standby, wtedy napięcie 290V wyprostowane dwoma diodami jest puszczane do rezystorów w zasilaczu i reszty układu, oznaczyłem je czerwonym kablem.


Tu akurat jest jeden z filtrujących kondensatorów elektrolitycznych. W skrócie im większe filtrowanie, tym mniej brudów w prądzie zasilającym, a więc i w brzmieniu. Kable wybebeszyłem z zasilacza komputerowego, podobno wytrzymują dużo amperów. 
           - Uziemienie zrobiłem w gwiazdę, w jednym punkcie przykręconym do chassis. Mam nadzieję, że nie zrobi mi się nigdzie pętla masy (to jeśli się źle poprowadzi kable z masą i zamknie się koło, to w środku zaczyna się coś indukować i się robi syf w sygnale). 

rzeczona masa
        - Kolejny ficzer, którego nie ma wszędzie to wybór impedancji kolumny, można podłączyć 4, 8 i 16 ohmową. Takie tam małe udogodnienie.

przełącznik obrotowy, wybaczcie, że nie kupiłem oryginalnego MArshallowskiego
za 80 zeta xD
          
No to w sumie tyle ficzerów. Jakby ktoś pytał to nie, nie można przełączać kanałów, chyba, że zbudujesz sobie footswitch i pociagniesz z niego dwa kable do kazdego z kanałów. Teraz kilka fotencji gotowego wyrobu:
Tonestack - proste panowanie między dwoma kondensatorami,
dużym i małym
jacki, wejścia Hi i Lo

już zmontowany, niebieskie kable to sygnał,  czerwone anoda,
pomarańczowe żarzenie, a czarne to masa

rokowy kot

na kanapie


Nie, jeszce go nie przetestowałem, ani nie włożyłem lamp. Żeby go odpalić, muszę najpierw mieć zrobioną paczkę, a to dopiero w przyszłym tygodniu. W dodatku chyba najpierw odpalę bez lamp i pomierzę napięcia.
To jeszcze jednak nie koniec, będą relacje z robienia skrzynki na niego i wykańczania. Na koniec powiem tylko, że Marshall wypuścił niedawno oba modele 2061x i 1974x (18watt) jako reissue. A gat najnty najn problems, bat a bycz ejnt łan, yo!

Bebechy skończone część trzecia!

Teraz parę fotek zapełnionej płytki:


Matma w tle, jejeje

Kondensatory filtrujące na 450V
Potrzebowałem opornika 470 ohm na 10 watów, a w skljepie takich nie mieli, ale od czego jest fizyka z gimnazjum! Dałem po prostu w to miejsce dwa oporniki 1k na 5w równolegle i tym samym otrzymałem opornik 500 ohm na 10 watt!

preamp

 Ogólnie to polecam turretboardy, genialnie się do tego lutuje. Jak widać, nie użyłem żadnych ręcznie robionych, sezonowanych kondensatorów SoZo (ciekawe czy wzięli nazwę od znaczka Jimmiego Page'a z LZ VI, pewnie tak) co to jeden kosztuje uwaga - DOLARA! Lololololololololololol "Ale one lepiej brzmią!"
Haha, nie, nie, w najlepszym Marshallu na świecie nie ma miejsca na audiofilskie brednie.


Tu jest część kabli pod płytką, jest ich więcej, ale to na następnych fociach. Wszystkie kondesatory poza jednym 47uF/63V i jednym 330uF/25V są na co najmniej 400V, a oporniki mają 5, 10, 2, lub 1 watt. Nie było na layoucie napisane jakie mają być te parametry , więc musiałem się zapytać na Freestompie i tak: jeśli budujesz piec to oporniki powinny być co najmniej na 1/2 watta (chyba, że jest napisane inaczej, np. w zasilaczu u mnie musi być 10w), a kondensatory na 400V. Chociaż z tymi kondensatorami to zależy też, no bo u mnie maks napięcie to będzie powiedzmy 360V, ale w jakimś 200 wattowcu jak Marshall Major to pewnie to napięcie będzie ponad 500. Trzeba ogarnąć. Mowa oczy-wiście o lampowych, bo z tranzystorem to tam mało voltów trzeba. Dobra, to na razie tyle o płytce, zara będą ostateczne bebechy.

Bebechy skończone częśc druga!

Doobra, jedziemy dalej. Do powierconego chassis, cały zajarany włożyłem podstawki:

zajarane podstawki

zbliżenie
Wszystko fajnie, przykręciłem śrubki (nie bez kłopotów bo dziury na nie były trochę krzywe i musiałem poprawić pilnikiem), ale nie chcielibyśmy przecież, żeby coś nam się tutaj zwarło do śrubki, która jest połączona z masą, prawda? Toteż kupiłem coś zajebistego - koszulke termokurczliwąć. To taka izoacja którą nakładasz na coś, podgrzewasz zapalniczką i ona się zaciska. Założyłem więc ją na wszystkie śrubki:



Pięknie! Teraz trzeba było wkręcić przełączniki, lampkę kontrolną i śrubki na których będzie stać turretboard. Potrzebowałem jakichś małych rureczek które podtrzymałyby płytkę na odpowiedniej wysokości. Rozkminiałem, rozkminiałem i pomyślałem o Lego! W końcu do czegoś się przyda hehe:



Legusie, perfidnie wykorzystane
Tu znalazłem fajny patent na podłączenie kabli do czegoś, do czego cięzko jest lutować, np stali :
http://www.youtube.com/watch?v=hKu4HG2q-iQ W ogóle polecam filmiki tego gościa, dużo się z nich nauczyłem, między innymi patentu z termokurczką, jest cały tutorial jak zmontować piec. Potrzebne jest tutaj połączenie kabli z chassis jako masą. Kupiłem takie małe blaszki, rozgiłąłem je i przykręciłem mocno do blachy, żeby masę mieć w jednym punkcie (w gwiazdę):



Blaszki są pozłacane więc super się do nich lutuje.
tutaj widzimy gniazdo bezpiecznika, o.

potki Alpha 24mm, o dziwo mają dokładnie 24mm średnicy,
mierzyłem syfmiarką. Wszyscy je chwalą to kupiłem, nie?

bydlęce przełączniki jak do czołgu

A tak dzieci, wygląda zamontowany turretboard



kable od transformatorów wpuszczone na salony

kwiatki w tle

sztuka 1

sztuka 2
No dobra, narazie tyle, zara bedzie następna część, oczekujcie spamu!

Bebechy skończone!

O Jesssuuuuu... Trzeba napisać tą notkę o skończeniu wzmacniacza! Boże, ile zdjęć, ile się będą ładować... Ale co tam, potrzeba pochwalenia się jest silniejsza! Otóż drodzy państwo, Elektrik Banana dnia 1.02.2012 r. skończył lutować bebechy wzmacniacza co wywołuje z kolei pewne uczucie potęgujęce atmosferę podsumowań. Ale po kolei. Wywiercone zostały juz WSZYSTKIE niezbędne otwory w tym te najbardziej kłopotliwe (potliwe, haha!) czyli na podstawki do lamp. Udało się to dzięki uprzejmości znajomego rodziców, pana Edka który pracuje w warsztacie z gołą babą na ścianie. Otwory średnicy 18mm wywiercił na wiertarce stołowej o mocy miliona watt więc poszło jak from a cornflake. Kilka fotek powierconego juz na amen chassis:
Widok z góry, cztery otworki na lampy i jeden duzy na kondensator 


za ten płatek przykręce shassis do skrzynki

Jessssuuu, złamaliśmy dwa wiertła wiercąc tą dziurę, trzeba było z 20
otworów zrobić po konturze koła a potem wyciąć resztę pilnikiem

a to jeszcze lepsze, prostokątna dziura, też mi coś!


"Owoce i chassis", autor nieznany, pierwsz apołowa XXI w.



Jakbym zapłacił 100 zeta to miałbym to wszystko gotowe od razu, ale co za bezcenne uczucie, wiedza, że samemu (w sumie to brat wiercił, a ja trzymałem) wykonało się chassis! Co tam że wyszło z 30 zeta na nowe wiertła bo te co mam w domu to można nimi najwyżej śmietanę ubijać. 
         Skrzynka jest ze stali 2,5 mm więc będzie zajebiście ekranować i da dobre uziemienie, ale nastepnym razem biore aluminium... Trochę to też waży, bo z 3-4 kilo. Razem z trafami i drewnem to head będzie ważył jakieś 10 kg. Mmmmmm... Qrde, coś mi się już nie chcą ładować zdjęcia. Nic to, podzielę ten WIELKI wpis na kilka mniejszych i będe dzisiaj update'ować jak TVN24. Stay tuned!